Świątecznie

Na Święta życzę Wam ciszy. To towar deficytowy, właściwie bezcenny, w święta prawie nieosiągalny. Piszę te słowa w takiej właśnie słodkiej, nieoczekiwanej, a przez to tym bardziej błogosławionej ciszy i czuję, jak wraca na swoje miejsce w mojej głowie właściwa proporcja rzeczy. Dzieci właśnie lecą gdzieś nad kanałem La Manche, pies i kot w rodzinie zastępczej na kilka dni, “niemąż” po raz kolejny traci życie (w kolejnej roli). Jeszcze zdążę podzielić się opłatkiem z bliskimi, może nawet zachrypniętym po zapaleniu gardła głosem zaśpiewam kolędę. Ale na razie napawam się ciszą i proszę: chwilo trwaj.

Wokoło jest naprawdę pięknie, słonecznie i mroźnie. Mam wrażenie, że natura zamarzła, ale życie cały czas trwa, tylko przeniosło się głębiej, w rejony niedostępne dla oka. Sama też uciekam w środek siebie. Wyłączyłam nieznośnego czerwononosego Rudolfa, którym torturuje mnie od kilku dni radio, zgasiłam światełka na choince i zapadam się.



Podobno najlepiej wykształceni jogini potrafią obserwować swój oddech bez bodźców z zewnątrz przez jedną minutę. “Normalny” człowiek wpada w panikę po 10 sekundach i musi szukać innego punktu skupienia. Zazdrościłam zawsze nurkom, którzy słyszą tylko własny oddech i to ich uspakaja. Nie umiem medytować, ale życie, w którym nie ma przerwy na ciszę, jest na dłuższą metę nieznośne. Dlatego tak ważna jest dla mnie ta świąteczna chwila samotności. Życzę Wam jej z całego serca, jeśli nie przy wigilijnym stole, to może w ostatnim dniu roku, choć przez 15 minut, zanim otworzą się drzwi sali balowej? Pobądźcie przez jeden moment sami ze sobą i sprawdźcie, jakie towarzyszy temu uczucie. Siła? Wdzięczność? Może dziecięca radość życia. Albo ciekawość siebie.

Tyle życzeń, trudnych, by nie rzec niemożliwych. Doświadczenie uczy, że święta, to raczej czas rozmów z bliskimi, niekoniecznie tych ze szczęśliwym zakończeniem. Tym, których w święta czeka tzw. “poważna dyskusja” ze współmałżonkiem(-ką), mamą, tatą, synem, córką, dedykuję fragment piosenki ulubionego zespołu mojego syna. Nazywają się Coldplay, a w piosence “Christmas Lights” pojawia się motyw świecy, od którego zaczęło się moje pisanie w NaTemat. Nie podejmuję się tłumaczenia, przepraszam, to osobna sztuka, a poza tym, być może okazałoby się, że tekst jest grafomański...
Spotkajmy się w NaTemat.pl w 2013. Powiecie mi, mam nadzieję, co było naprawdę ważne w te święta. Dziękuję za wszystkie wpisy i za wszystkie wyrazy życzliwości. Daliście mi dużo siły i w Nowy Rok wejdę znów z dziecięcą naiwnością. Do zobaczenia.

Christmas night, another fight
Tears, we cried a flood
Got all kinds of poison in
Of poison in my blood

Up above, candles on air flicker
Oh, they flicker and they float
And I’m up here holding on
To all those chandeliers of hope

Oh, Christmas lights, light up the street
Light up the fireworks in me
May all your troubles soon be gone
Those Christmas lights keep shining on

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...